Spotkanie Kapituły – rok 2009 – 2006

Sprawozdanie ze spotkania Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej- 2009 r.

Zaproszeni przez Burmistrza Kwidzyna Andrzeja Krzysztofiaka, Klubowicze przybyli w dniu 20 czerwca 2009 roku do Miasta. Sala wypełniona prawie do ostatniego miejsca, wysłuchała wystąpienia Burmistrza, następnie członka Kapituły Klubu prof. Mieczysława Jankiewicza, posła Jerzego Kozdronia, przewodniczącej Kapituły Krystyny Gromek.

Spotkanie prowadziła Anna Różycka

Burmistrz mówił o odbudowie budynku Urzędu Miasta, który w znacznej części spłonął we wrześniu ubiegłego roku. Także, o jakże aktualnych tematach, związanych z kryzysem światowym, a dotyczącym przecież i lokalnych struktur i mieszkańców Kwidzyna. Otuchą napełnia informacja, że mimo początkowych pesymistycznych prognoz, dotyczących zwolnień grupowych w największych kwidzyńskich zakładach pracy, temat ten nie zagroził tak wielkiej liczbie osób jak postrzegały to gazety trójmiejskie i lokalne.

Naturalnie wspomniano o sprawie budowy mostu. Jest to temat od lat aktualny, od lat podejmowane są działania w kierunku realizacji tej budowy. Kolejne, piętrzące się trudności nie napawają optymizmem co do rzeczywistego, korzystnego dla miasta finału.

Prof. Mieczysław Jankiewicz przedstawił założenia funkcjonowania Naszego Uniwersytetu w nowym roku akademickim. Uniwersytet, działający od 5 lat, nadal cieszy się zainteresowaniem szkół średnich. Natomiast wykłady dla dorosłej populacji miasta wymagają pewnych działań, które powinny bardziej nagłośnić tematykę poszczególnych spotkań w celu zachęcenia mieszkańców Kwidzyna do aktywnego uczestnictwa w cyklach wykładów. Temat ten, będzie jeszcze poruszany przez władze miasta z kapitułą Klubu, by znaleźć jak najkorzystniejsze rozwiązania prowadzące do upowszechnienia wartościowego przedsięwzięcia.

Poseł Kozdroń przedstawił działania komisji sejmowych, w których uczestniczy.

Krystyna Gromek mówiła o działaniach Klubu w mijającym roku. Głównie były to tematy związane z wydawnictwami. Ukazał się numer

Kropli Historii, autorstwa Justyny Liguz i Krystyny Gromek, poświęcony Klubowi Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej. Bardzo staranne wydawnictwo porządkujące informacje o działalności klubu. Drugim wydawnictwem, które zostało w bieżącym roku wydane jest książka Kwidzyn- Drogi do Małej Ojczyzny pod redakcją Krystyny Gromek. Jest to kolejna pozycja z cyklu wspomnień kwidzyniaków, opowiadająca o kwidzyńskich rodach. W tym miejscu zamieszczam obszerny tekst wstępu do książki, który uzasadnia jej wydanie.

Kwidzyn

Drogi do Małej Ojczyzny

nowa książka oparta na wspomnieniach kwidzyniaków

Po opublikowaniu zbiorów wspomnień, zatytułowanych łącznie „Kwidzynianie… ptakom podobni”, zaczęły trafiać do mnie sugestie, że cały szereg osób po zapoznaniu się z wydanymi tekstami, po wzruszeniach związanych z tym, że poznało się radości i bóle innych ludzi, cofnęło się pamięcią do losów swoich. Każde życie jest ciekawe, ważne. Losy generacji, którą dotknęły działania wojenne są, nie tylko bolesne, ale szczególnie teraz, w czas pokoju, wręcz niezrozumiałe. Są ważne, są bardzo ważne, niektóre obrazki bywają kolorowe, ale przecież głównie jest w nich ból. Trochę jak gdyby „przyschnięty”, z racji upływu czasu, ale przecież ból.

Zebrałam te losy w jeden tom wspomnień. Pierwsze moje wrażenie, w czasie redakcji tekstów, najpełniej wyraża, stwierdzenie, że..

Życie nie jest dobrym losem, wypadkową radosnych zdarzeń. Zauważyłam w tych tekstach, że najważniejszym wyznacznikiem życia i szczęścia jest osobowość.

Każdy z autorów wspomnień, który z jakichś powodów zdecydował się na swoją opowieść, sam musiał zrozumieć, że jego losy są ważne, że nie wolno ich przysypać piaskiem zapomnienia. Ale nadal trudno było o tym mówić. Zamiast opowiedzieć o sobie, i losach świata widzianych przez swoje dni i noce, poruszano się informacjami, jak ankietą personalną: data, zdarzenie. I ucieczka przed emocjami.

Kiedy prosiłam o rozszerzenie tematu, zadawałam pytania, zdarzało się, że nasz kontakt urywał się. Ale częściej było tak, że mój rozmówca otwierał się na swoje własne życie. Czułam, widziałam, że płacze nad swoim losem i swego pokolenia.

Zostały napisane wspaniałe teksty. Teksty, które powodują, że patrzy się z nadzieją w przyszłość, bo przecież można było te wszystkie bóle przeżyć.

Niejako samoistnie dokonał się podział na kilka grup tematycznych.

Osoby urodzone na Pomorzu, na Kujawach, pisały o wojskach niemieckich, o bucie Niemców, ale i z pewnym szacunkiem o elegancji ich mundurów, uporządkowanych represjach, zawłaszczeniach, charakterach i działaniach. I tuż obok, z przerażeniem, które pozostało w moich rozmówcach do dziś, opowiadano o żołdakach radzieckich. O nędznej hołocie, gwałcicielach, mordercach, złodziejach. To dość charakterystyczne, że tak określano, co by nie rzec, wyzwolicieli. Pomyślałam sobie, że ten obraz jest niekoniecznie obrazem z czasów wojny a scenkami wynikającymi z podporządkowania powojennego.

W jednym tekście jest rzetelna, prawdziwa informacja mówiąca o wypędzeniach z rodzinnych ziem ludności niemieckiej przez urzędników niemieckich. O wyrzucaniu całych wiosek, gnaniu ludności z dobytkiem, jaki udało się zabrać, w kierunku Rzeszy. Nie umiem autorytatywnie stwierdzić, czy chodziło o zabranie siły roboczej i majątków do Niemiec, czy o ochronę przed wojskami radzieckimi. Ale pewne jest to, że to landraci wysiedlali ludność mieszkającą na Pomorzu, w dawnych Prusach. Wysiedlali nie tylko metodą perswazji, ale i doraźnych mordów. Chciałoby się powiedzieć: tak wyglądały ” wypędzenia” dokonywane przez Niemców na Niemcach Erico Steinbach. Także pędzono ze swoich ziem Polaków. Ale ci, od lat gnani z ojcowizn, domów, jakoś, jak gdyby mniej się skarżą.

Mieszkańcy dalszych rejonów, spoza strefy niemieckojęzycznej, w tej systematyczności Niemców zauważali, zapamiętali okrucieństwo, jakiego dotychczas świat nie znał. Systematyczne wyburzania gett, miast, osad, systematyczna realizacja opracowanego ludobójstwa.

Teksty osób wywodzących się z Kresów, redagować było szczególnie trudno. Moje własne losy, także kresowianki, nie są mi tak dalece znane, bym mogła korygować wydarzenia innych autorów tekstów. Osób niekiedy starszych ode mnie, wprawdzie nie o pokolenie, ale o czas świadomości. Ich losy są prawie podobne. Powtarzają się miejscowości ( Wołkowysk, Kostopol, Wilno, Grodno), zawody ojców często osadników, repatriacje, miejsca zsyłki. I elementy wojny, z którymi nie potrafiłam, prawie, sobie poradzić. Pytałam autorów wspomnień, kiedy to było, kto był okupantem, bo kolejno pojawiali się Rosjanie, Niemcy, znów Rosjanie, Ukraińcy, bandy różnej maści, także grupy partyzanckie, które nie chciały pogodzić się ze stanem zaistniałym i też, wprawdzie niekiedy, ale niosły śmierć. Pojawiały się rozmaite władze, rozmaici ciemiężcy, z różnymi aktami uprawniającymi tylko do jednego: do dyskryminacji, do mordu. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, jak wspominające osoby, ówczesne dzieci lub wczesna młodzież, musiały szybko, gwałtownie dorastać. Musiały rozumieć! Akty prawne, czyniły z nich obywateli różnych krajów, linia frontu przenosiła ich z miejsca na miejsce, mimo, że pozostawali w tej samej chałupie czy domu. W cenie były dokumenty różnych narodowości. I tu wrócę do swoich losów. Mój Ojciec, miał wystawione czy kupione dokumenty zaświadczające jego obywatelstwo polskie, rosyjskie, ukraińskie. W zależności od przesuwającego się frontu, okazywał ten czy inny papierek, mający moc ocalenia życia. W dokumentach moich i mojego brata Tadeusza, imię Ojca jest inne. Rzeczywiste –Sergiusz, bo urodził się nad Wołgą wpisane jest w moim akcie urodzenia. Ojcem mojego brata jest już Seweryn- tak, przez jakiś czas było lepiej.

Czas nie zagoił ran. Najpierw pozwolił przyzwyczaić się do bólu, zabliźnić się wspomnieniom, a później pozwala dalej żyć. Tak, tak, z tą raną. Spośród wspomnień kresowiaków odrębną grupę stanowią ci, którzy przeżyli zesłania. Temat ten znalazł już swoje miejsce w książkach ” Kwidzynianie… ptakom podobni”. W tej książce zawarta jest kontynuacja tematu.

Czytałam w tekstach, jak cierpienie powodowało otępienie. Jak kończyła się walka nawet o byt, a nadchodziło pożegnanie. Pod płotem domostwa w Taszkiencie siedzi mała dziewczynka. Nie ma już mamy, nie wiadomo gdzie jest tata. Jest strasznie głodna. Wyciąga rękę do przechodzącej obok kobiety. Chce chleba. Panią jest Hanka Ordonówna. Nie streszczę tych opowieści. Przeczytajcie je sami.

Koniec wojny. I zmieniają się losy. Podróż po jakieś jutro. Może nawet lepsze… Wiele osób podróżuje pociągami towarowymi, często w towarzystwie domowego inwentarza. To zdumiewające, ale ich przyjazd do Kwidzyna wynika nie z decyzji, a z prostej przypadłości, że pociąg dalej nie jedzie. Tu jest koniec podroży, koniec wędrowania. Kiedy już przyzwyczaiłam się do takiego mechanizmu, okazuje się, że niektóre osoby przyjeżdżają do Kwidzyna świadomie i z pełnym zrozumieniem tej decyzji. Te decyzje, to decyzje dorosłych, ale przecież dotyczą całych rodzin. Zaczyna się budowanie nowego życia. Praca, szkoła. Często dzieci idą do szkoły podstawowej nr 1, do Ćwiczeniówki, do szkoły nr 2. Potem, bardzo, bardzo często do Liceum Ogólnokształcącego. I to jest kolejny wątek wspomnień: Miasto Kwidzyn, praca rodziców, nauka w szkole.

Realizacja pasji, ambicje. Z jednej klasy licealnej kilkanaście osób dostaje się na studia chemiczne, 4 osoby z jednego, niewielkiego miasta, to rektorzy uczelni, pisarze, spora liczba profesorów. Już kiedyś zastanawiałam się jak z tych boksowanych przez los dzieci, wyrosło takie świetne pokolenie.

I przypominam sobie piękny wiersz Władysława Broniewskiego „Zielony wiersz”, w którym jest taki zwrot:

„Ja nie chcę wiele

Ale nie mniej, niż wszystko”…

Mam wrażenie, że tak właśnie powiedzieli sobie nasi rodzice zamieszkujący powojenny Kwidzyn. Tak powiedziały sobie ich dzieci, dziś pokolenie… Jak je nazwać, skoro to moi rówieśnicy…

„Ja nie chcę wiele

Ale nie mniej niż wszystko”

..i zaraz dalej..

„i żeby sercu (było)- bezpiecznie”

Spełniło się

Drogi doprowadziły do pięknego, miłego miasta.

I w sercu zagościło słońce.

Książka jest dostępna w Kwidzyńskim Centrum Kultury (ul. 11 Listopada 13).

Punktualnie o 12.00 klubowicze przybyli do świeżo wyremontowanego gmachu Urzędu Miasta. Odremontowane wnętrza, zadbane skwery wokół budynku. Jakże miło, że ten dramatyczny pożar nie zniszczył całkowicie obiektu, jak dobrze, że Władze Miasta potrafiły sobie poradzić z bolesnym tematem.

O dwunastej rozległ się hejnał zawierający muzyczne elementy hymnu kwidzyniaków z polskiego liceum„Przeminęły już wieki, a myśmy ostali…”

W programie spotkania jeszcze wycieczka nad Liwę, gdzie rośnie ponad 50 czerwonych buków stanowiących Aleję Kolorowych Wspomnień ( zdjęcia w załączeniu). Klubowicze są ogromnie dumni z tej pięknej alei drzew. Popołudnie część osób spędziła na dalszym zwiedzaniu miasta i katedry. Grupę prowadził p. Jerzy Pecka. Druga grupa udała się do lasów w okolicach Sadlinek, gdzie uczestniczyła w warsztatach ekologicznych zaproponowanych  i prowadzonych przez Ewę Romanow-Pękal i Artura Pękala. To była prawdziwa przygoda :przypomnienie sobie gatunków drzew, słuchanie śpiewu ptaków, oglądanie okazów jaszczurek, żmij, zaskrońców. I jeszcze serdeczny, smaczny poczęstunek, i czas na śpiewy i rozmowy. Ładny, miły pobyt.

W ogóle, tegoroczne spotkanie klubowe było przygotowane przez Grażynę Krzysztofiak profesjonalnie jak zawsze i jeszcze ciekawiej niż zwykle./p>

Co będzie za rok? Jak będzie? Dobrze będzie. Miło będzie.

Zapraszamy już teraz!

Krystyna Gromek


Sprawozdanie ze spotkania Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej- 2008 r.

Tegoroczne spotkanie napotkało na spory problem organizacyjny. W terminie rozsyłania zaproszeń i informacji o spotkaniu, zastrajkowała Poczta Polska co spowodowało, że część zaproszeń doszła dzień przed spotkaniem, część nie dotarła wcale. Kontakty telefoniczne nie zmieniły tej sytuacji, bo były po prostu informacją wybiórczą i spóźnioną. Oznacza to, na przyszłość, dla organizatorów konieczność liczenia się nie tylko z realiami, ale i niespodziankami. Zaproszenia powinny być wysyłane z tolerancją nie kilku tygodniową a ponad miesięczną.

I temat drugi, analogicznie utrudniający dotarcie na spotkanie: kolej zawiesza dowolnie niektóre przejazdy. Zdarzyło się to właśnie w czasie klubowego spotkania. Pewnie jest i częściej, ale teraz odczuliśmy to osobiście. Stąd oczywisty wniosek, że jeśli chcemy przyjeżdżać na spotkania musimy „zawalczyć” o most na Wiśle umożliwiający dotarcie do naszego Miasta.
Mimo tych trudności spotkanie odbyło się, jak zwykle, w składzie kilkudziesięcioosobowym w sali kawiarni „Miła”.

Program obejmował:

  • informację Burmistrza Miasta Andrzeja Krzysztofiaka o najważniejszych tematach Miasta
  • informację Kapituły o dokonaniach w minionym roku (Krystyna Gromek, prof. Mieczysław Jankiewicz)
  • informację o działaniach na rzecz upiększenia Kwidzyna i zaznaczenia w mieście obecności klubowiczów
  • wycieczkę na tarasy spacerowe nad rzeką Liwą
  • spotkanie z posłem na sejm VI kadencji  Jerzym Kozdroniem

Usłyszeliśmy informację dotyczącą pożaru w budynku Urzędu Miasta we wrześniu 2007. Burmistrz poinformował, że należy spodziewać się zakończenia remontu budynku za około pół roku. Z zewnątrz widoczne jest, że piękny budynek Urzędu stoi nadal i nawet nie postrzega się zniszczeń, które zapewne nadal są w pomieszczeniach ostatniego piętra. Mamy nadzieję, że rzeczywiście pół roku wystarczy na staranne wyremontowanie wnętrz. Drugim tematem była informacja o budowie mostu przez Wisłę. Temat ten, wielokrotnie omawiany w różnych gremiach ma szansę doczekać się etapu budowy. Jest to zagadnienie nadrzędne dla Kwidzyna z racji rozwoju miasta i przybliżenia go do aglomeracji Trójmiejskiej.

Prof. Jankiewicz omówił realizację planu wykładów w roku akademickim 2007/2008. Zapowiedział kontynuację tematu. Zwróciła tu uwagę informacja o zainteresowaniu wykładami społeczności Prabut, przyjeżdżającej na wykłady grupowo, specjalnie rezerwowanym autobusem. Natomiast frekwencja społeczności kwidzyńskiej wymaga uważnej analizy i omówienia. Bowiem spotkania z naukowcami o wielkiej renomie nie powodują wystarczającego zainteresowania czy frekwencji fachowców lokalnych. Również lakoniczne jest nagłośnienie tematyki wykładów przez lokalną prasę publikującą w kilku gazetach kwidzyńskich.

Z pośród tematów realizowanych przez klubowiczów, wspomnieć należy rejs „Darem Młodzieży po Zatoce Gdańskiej zorganizowany dla uczniów szkół średnich Kwidzyna oraz dla członków Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej. (temat realizował Józef Lisowski – rektor Akademii Morskiej w Gdyni – członek Klubu).

Aby uczcić jubileusz 45 lecia pracy artystycznej Edwarda Hulewicza, w Kwidzynie został zorganizowany koncert z jego udziałem. Przy całkowicie wypełnionej sali, występy Artysty spotkały się z wielkim zainteresowaniem i życzliwością.

Podjęte zostały działania w temacie opracowania monografii Józefa Lisowskiego. Do prac włączeni zostali członkowie Klubu.

Aby dodać urody Miastu, na wniosek Kapituły, posadzone zostały na terenach rekreacyjnych nad Liwą czerwone buki w ilości 50 sztuk. Sadzenie odbyło się we właściwym terminie, czyli wiosną. Teraz mogliśmy zobaczyć alejkę drzew i wkopać pod jednym z nich butelkę z tekstem informacyjnym i podpisami członków Klubu. Każdy z klubowiczów dosypał ziemię pod drzewko.
A nad nami pofrunęły kolorowe bańki mydlane zabierające ze sobą nasze marzenia.

PRO MEMORIA

Działo się to w roku 2008 – 21 czerwca.

– Burmistrzem Kwidzyna był Andrzej Krzysztofiak,
– Przewodniczącym Rady Miasta-Kazimierz Gorlewicz,
– Starostą Powiatu Kwidzyńskiego- Jerzy Godzik,
– Przewodniczącym Rady Powiatu Kwidzyńskiego- Andrzej Zwolak,
– Sekretarzem Powiatu Kwidzyńskiego- Grażyna Krzysztofiak,
– Posłem VI kadencji Sejmu- Jerzy Kozdroń,
– Dyrektorem Biblioteki Miejsko – Powiatowej- Krystyna Kopisto.

W tym mieście- Kwidzynie działa od 6 lat Klub Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej skupiający ponad 100 osób, które wzrastały w Kwidzynie, tu przebiegała ich edukacja, tu przeżywały swoją młodość.

Kiedy my klubowicze, rozmyślaliśmy o naszych przeszłych latach uświadomiliśmy sobie, że nasze Miasto nie jest dla nas miejscem zwyczajnym. Gdziekolwiek się pojawiamy, w którąkolwiek stronę spojrzymy  zaczyna działać magia.

I dlatego, postanowiliśmy w 6 rocznicę istnienia Klubu na „wieczną pamiątkę” miłości do Miasta, posadzić drzewa.

Dziś wysadzamy 50 czerwonych buków, które zaznaczą się nad Liwą, na tle lasów Miłosnej kolorową wstążeczką.

Na wieczną rzeczy pamiątkę!

Kapituła Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej:
Krystyna Gromek, Mieczysław Jankiewicz, Anna Różycka

Uciekając przed deszczem przemieściliśmy się do kawiarni „Miła” na spotkanie z Jerzym Kozdroniem, który przedstawił swoje działania w sejmie oraz odpowiadał na pytania z sali.

Spotkanie zakończyło się około godziny 16.00. Część osób wybrała się na stadion miejski, by uczestniczyć w imprezach związanych z Dniami Kwidzyna.

Do spotkania za rok. Może wcześniej…..?

Tym bardziej, że trzeba ustalić nazwę naszej alei. Propozycje jakie padły to: Aleja Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej, Aleja wspomnień, Aleja kolorowych wspomnień, Aleja dobrych wspomnień, Aleja naszych wspomnień.

Dwa słowa powtarzają się stale, ale co zrobić z przymiotnikiem? Który zastosować? Może jeszcze pomyśleć nad inną wersją?

Krystyna Gromek


 

Sprawozdanie ze spotkania członków Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej- 2007 r.

Prawie to dziwne, ale i wzruszające: Klub Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej istnieje i działa od 5 lat.

Powiem to, co wyrażałam kilka razy. Klub nie ma żadnej administracji, żadnych etatów, nie prowadzi żadnej księgowości, bo nie ma dotacji ani nawet składek uczestników.

Więc jak działa? Po prostu dobrze. Bo z potrzeby serca i dysponując wiedzą swoich członków.

Klub, na stronie w Internecie informuje o swoich działaniach, spotkania, ważnych wydarzeniach, cyklu wykładów w Naszym Uniwersytecie. Pomaga odnaleźć się przyjaciołom, czasem nawet podejmuje się interwencji czy wskazuje na problemy w mieście. Tematów, które interesują członków klubu jest wiele. Uważnie jednak dobierane były i są te, którym można było nadać bieg. Bo nie o to chodzi, by wymyślić przebogaty program a o to, by zrealizować wartościowe tematy. By wesprzeć Miasto w realizacji zadań, które sobie stawia. Podejmując się działań analizowaliśmy możliwości ich realizacji i sensu wykonawczego. Tym bardziej, że wszyscy Członkowie Klubu Malej Ojczyzny Kwidzyńskiej mieszkają bliżej lub dalej, ale zawsze poza Kwidzynem.

Na spotkaniu wymienione zostały szczegółowo tematy, działania. Także te, które zaistniały w ostatnim czasie. A więc istotny udział w uroczystościach 70- lecia Liceum Ogólnokształcącego im. dr Wł. Gębika w Kwidzynie. Większość członków klubu, to wychowankowie i absolwenci tej właśnie szkoły i to oni mieli swój udział merytoryczny i wykonawczy w realizacji programu uroczystości. Najważniejsze w nim było zasadzenie drzewa- miłorzębu przed budynkiem szkoły. Drzewo ma zachować pamięć o wychowankachLiceum, ma przenieść tę pamięć przez następne lata. Ma towarzyszyć Szkole i jej uczniom.

Więc Klub działa od 5 lat….

Na program tegorocznego spotkania klubowego, które odbyło się 8 września 2007 złożyły się następujące elementy:

  • sprawozdanie Kapituły za rok 2006
  • informacja na temat nadania prof. Leszkowi Balcerowiczowi tytułu honorowego Obywatela Miasta
  • emisja przez NBP 2 złotowej monety z wizerunkiem katedry kwidzyńskiej
  • wykład dr Tomasza Kozłowskiego- antropologa
  • dr Antoniego Pawłowskiego- dyrektora Muzum zamkowego w Kwidzynie
  • dr Małgorzaty Grupa na temat wykopalisk w Katedrze kwidzyńskiej.

Tematy związane z wykopaliskami w katedrze były wprost fascynujące z uwagi na wartość poznawczą i znakomity rodzaj prelekcji.

Po południu klubowicze w licznym składzie uczestniczyli w imprezie Pożegnanie Lata, Rok Powiśla, Lato z TV Gdańsk.

Liczne imprezy, stoiska z wypiekami (Dzień Chleba). Przede wszystkim miłe rozmowy i radość ze wspólnego spotkania.

Członkowie Kapituły udzielili łącznie 6 wywiadów licznym dziennikarzom prasy, radia, telewizji opowiadając o działalności Klubu i naszych związkach z Miastem- z Kwidzyne

I to jeszcze nie koniec

Nasz klubowy kolega, rektor Akademii Morskie w Gdyni profesor Józef Lisowski złożył propozycję odbycia rejsu DAREM MŁODZIEŻY po Zatoce Gdańskiej.

Naturalnie propozycja spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem i w dniu 22 września kilkudziesięciu klubowiczów w towarzystwie Burmistrza Kwidzyna Andrzeja Krzysztofiaka, reporterów regionalnej telewizji, rektora Akademii Morskiej prof. Józefa Lisowskiego wypłynęła w rejs. Pogoda dopisała nad podziw, humory także. Nie brakowało sytuacji zabawnych, nie brakowało rozmów. Była to wspaniała impreza integracyjna. Tym bardziej, że na żaglowcu płynęła też kwidzyńska młodzież, którą również Rektor Lisowski zaprosił na pokład.

Popłynęło około 50 uczniów szkół średnich Kwidzyna, zainteresowanych w tym lub w następnym roku studiami w Akademii Morskiej w Gdyni. Poza samym rejsem mieli możność zapoznania się z ofertą Uczelni.

Szczególnie atrakcyjną jest propozycja studiów na specjalnościach morskich pływających: nawigacji, eksploatacji siłowni okrętowych i elektroautomatyce okrętowej.

Na pierwszym roku studiów studenci tych specjalności mają darmowy akademik.

Podczas półrocznej praktyki eksploatacyjnej u armatorów unijnych student trzeciego roku otrzymuje 500 euro netto na miesiąc, a po ukończeniu studiów zaczyna pracę za 1500 euro miesięcznie netto.

No i co? Czyż to nie najlepszy dowód na efektywną i efektowną działalność Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej?!!!

K.G.


Sprawozdanie ze spotkania członków Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej- 2006 r.

Spotkanie odbyło się, jak już się to tradycyjnie dzieje, w czasie trwania Dni Kwidzyna. Program Dni wymagałby odrębnego omówienia, bo był przygotowany bardzo bogato i starannie. Kto jednak trafi na stronę Klubu znajdzie bez trudu informację o Dniach, więc nie będę się powtarzała.
Program spotkania obejmował:

  • Udział w imprezie w Teatrze na uroczystości wręczenia nagród w dziedzinie sportu i działań kulturalnych, przez Burmistrza i Przewodniczącego Rady Miasta.
    Prezentacja książki i jej autorów: „Kwidzynianie- Ptakom podobni”. To drugie wydanie książki, której część pierwsza ukazała się dokładnie rok temu. W obecnej edycji część pierwsza została powtórzona z fotoskładu sprzed roku, druga– zawiera kolejne wspomnienia.
    Uwagę zwracają teksty byłych wychowanków Domów Dziecka w Kwidzynie. Wszystkie przeżycia, problemy ale i radości są elementami budującymi wiedzę o Kwidzynie. Każde nazwisko autora tekstów jest ważne, najważniejsze,bo wszyscy przeszli przez życie godnie, wykorzystując swoje umiejętności, wzbogacając kulturę i naukę polską. Plenarne posiedzenie Klubu Małej Ojczyzny Kwidzyńskiej.
  • Prof. Jankiewicz przypomniał, że w ramach Naszego Uniwersytetu, odbyły się 24 wykłady dla młodzieży szkolnej (maturzystów) oraz dla społeczności kwidzyńskiej.
    Omówiono genezę powstania książki. Pojawiły się wśród dyskutantów sugestie, by kontynuować pisanie dalszych wspomnień. Temat ten, prawdopodobnie rozwinie się sam, lub przestanie funkcjonować, bo spośród obecnych na sali nie było dalszych chętnych do spisywania swoich kwidzyńskich losów.
    Ta część spotkania odbyła się, jak zwykle, przy wspaniałym torcie upieczonym specjalnie dla klubowiczów, przez Krystynę Kopisto – dyrektorkę Biblioteki Kwidzyńskiej. Obecni na sali otrzymali egzemplarze książki. Także drugiego wydawnictwa autorstwa Zdzisława Waltera „Kwidzyn – spacer po mieście”. Kolorowy album pozwolił przywołać dawne obrazy, poznać nowe miejsca i obiekty w Kwidzynie.
    Elementem nieoczekiwanym spotkania był przyjazd ekipy telewizyjnej 3 programu TV. Na tle katedry i teatru miejskiego, członkowie Kapituły: Krystyna Gromek, Anna Różycka, Mieczysław Jankiewicz, opowiadali o założeniach i osiągnięciach Klubu w przedziale 4 lat działalności.
    Program został wyemitowany 21 czerwca 2006 o godzinie 1920 w programie 3 TVP, oraz kilkukrotnie w  lokalnym programie kwidzyńskim. Cieszy to ogromnie, że działalność Klubu znajduje uznanie, że upowszechnia się jego pracę.
    Ponieważ dobiegła końca czteroletnia kadencja Kapituły podjęto rozmowy na temat wyboru nowych władz i … ponownie wybrano Kapitułę w składzie: Krystyna Gromek, Anna Różycka, Mieczysław Jankiewicz.
  • Bardzo sympatycznym punktem programu była wycieczka na Miłosną do Stowarzyszenia Eko Inicjatywa. Odbyliśmy wirtualną podróż wiklinowym szlakiem. Na kwidzyńskich rondach zamieszkały zwierzęta… słoń, konie, mysz, jeleń żubr. Mądra sowa zamieszkała na budynku Biblioteki Powiatowej, a bocian … przed szpitalem. Mieliśmy okazję spotkać się z pasjonatami ekologicznych poczynań.

I do spotkania za rok. Raczej w zmienionym terminie, bo w roku 2007, w czerwcu odbędzie się Zjazd Wychowanków i Absolwentów I Liceum Ogólnokształcącego w Kwidzynie, którego większość z klubowiczów było uczniami. A więc raczej spotkamy się w naszej szkole, a spotkanie klubowe przeniesiemy na inny termin.

Krystyna Gromek